KONCERTY MUZYKI KLASYCZNEJ
- WIRTUOZI INSTRUMENTÓW
- WSPANIAŁY REPERTUAR
- NAJLEPSZE SALE KONCERTOWE
NAJBLIŻSZY KONCERT
„La Vita è Bella”
Nowa wrocławska opera po 124 latach
Wrocław ma nową operę
Wywiad ze współczesnym twórcą opery w klasycznej formie
Wrocław, miasto o niezwykle bogatych tradycjach muzycznych, już wkrótce stanie się świadkiem wydarzenia absolutnie wyjątkowego. Od pamiętnej, pierwszej w historii wrocławskiej premiery 1912 roku opery „Hero i Leander” – Paulo Caro, wrocławskiego kompozytora, do którego sam napisał muzykę i libretto, doczekaliśmy się kolejnej, oficjalnej wrocławskiej premiery. Na przekór współczesnym trendom, wszechobecnemu pośpiechowi i komercjalizacji sztuki, na lokalnej scenie narodziło się dzieło rzucające wyzwanie obecnej rzeczywistości. Przed nami premiera „La Vita e Bella” – klasycznej opery w pełnym tego słowa znaczeniu. Co niezwykłe, autorem zarówno poruszającej warstwy muzycznej, jak i napisanego w klasycznym języku opery – po włosku – libretta jest wrocławski kompozytor, Wiesław Małucha. Spotykamy się w sercu Dolnego Śląska na kilka dni przed wielką premierą, by porozmawiać o pasji, realiach pracy twórczej i magii ukrytej w sile ludzkiego głosu.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Panie Wiesławie, żyjemy w świecie cyfrowego przebodźcowania, zdominowanym przez kulturę masową, kina i galerie handlowe, gdzie kultura wysoka często spychana jest na margines, mierząc się ze społecznym sceptycyzmem. Co zatem skłoniło Pana do podjęcia tak gigantycznego trudu i napisania klasycznej opery w warunkach współczesnej rzeczywistości?
Wiesław Małucha: Szanowni Państwo, Decyzja o stworzeniu klasycznej opery w realiach współczesnego świata, była moim świadomym sprzeciwem wobec wszechobecnego chaosu, pośpiechu, i jak Pan to trafnie określił cyfrowego przebodźcowania, które definiują naszą codzienność. Dzisiejsza rzeczywistość zbyt często spycha nas w stronę powierzchownej i komercyjnej rozrywki.
Napisałem „La Vita e Bella”, ponieważ głęboko wierzę, że współczesny człowiek bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje azylu – bezpiecznej przestrzeni ciszy i skupienia, jaką oferuje wyłącznie sala operowa. Skłoniła mnie do tego chęć podarowania widzom transcendentnego piękna i kojącego spokoju, który pozwala choć na kilka godzin całkowicie oderwać się od szarej codzienności.
Współczesny sceptycyzm wobec kultury wysokiej wynika często z braku jej zrozumienia. Moim celem, było udowodnienie, że genialne, klasyczne kompozycje w połączeniu z potęgą żywego, organicznego ludzkiego głosu mają unikalną, terapeutyczną moc. Praca nad tym dziełem wymagała od całego zespołu ogromnego poświęcenia i pasji, ale zrobiliśmy to po to, aby za pomocą czystych, nieskażonych elektroniką emocji dotknąć najgłębszych pokładów ludzkiej wrażliwości i przypomnieć, że mimo wszelkich trudności – życie jest piękne.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Zatrzymując się przy tej artystycznej misji… Pytanie o to, jak pisać piękną, tradycyjną muzykę w XXI wieku, dotyka bodaj największego wyzwania współczesnego neoklasycyzmu. Pamiętamy przecież, że gdy awangarda XX wieku drastycznie porzuciła harmonię, bardzo wielu twórców i krytyków uznało, że tradycyjna melodyka ostatecznie się wyczerpała. Pan jednak w „La Vita e Bella” udowadnia coś zupełnie odwrotnego – pokazuje Pan, że tak zwane „zajęte” melodie to tylko mit, a klasyczna struktura wciąż oferuje artyście nieskończone możliwości ekspresji.
Wiesław Małucha: Odpowiedź na to wyzwanie tkwi w mojej osobistej filozofii twórczej. Nie wierzę w wyczerpanie tradycyjnej formy, ponieważ nowe melodie buduję na fundamencie, który sam chętnie określam mianem „wirtualnej łączności międzypokoleniowej” z mistrzami przeszłości. Nie chodzi tutaj o wtórne kopiowanie genialnych motywów Chopina, Beethovena, czy Mozarta – to byłaby ślepa uliczka. Ja staram się wchodzić z nimi w głęboki, artystyczny dialog strukturalny, szukając w ich myśleniu o formie punktu wyjścia dla własnego języka. Głęboko wierzę w idee muzyki, która leczy duszę. Skoro współczesny świat jest tak przepełniony chaosem, hałasem i niepokojem, to rolą kompozytora jest dać człowiekowi schronienie. Świadomie i z premedytacją unikam w ,,La Vita e Bella” agresywnych awangardowych dysonansów. Szukam czystej naturalnej harmonii i piękna, które mają terapeutyczną, wyciszającą moc i pozwalają słuchaczowi na autentyczny odpoczynek.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Skąd w takiej sytuacji – w cieniu przekonania o wyczerpaniu klasycznych form – czerpał Pan inspirację i siłę, aby stworzyć tak potężną dawkę niezwykle pięknej, tradycyjnej muzyki operowej?
Wiesław Małucha: Aby stworzyć tak dużą dawkę tradycyjnej muzyki w XXI wieku, ogromną rolę odegrało moje bezpośrednie otoczenie – architektura Wrocławia i całego Dolnego Śląska. To miasto, jego niezwykle bogata i skomplikowana historia, a przede wszystkim sacrum tutejszych świątyń, w których zresztą moja muzyka wielokrotnie już rozbrzmiewała, stanowią dla mnie niewyczerpane źródło natchnienia. W tych murach i w tutejszej lokalnej tożsamości kulturowej zapisane jest piękno, które wystarczyło po prostu ubrać w nuty. Kluczowa dla mnie jest zrozumiałość kodu muzycznego. Świadomie zrezygnowałem z pisania pod dyktat wąskiego, hermetycznego grona krytyków akademickich. Uważam, że klasyczna struktura, nie musi być przekombinowana, by zachwycać. Projektuję moje utwory w taki sposób, aby były czytelne i budziły silne, intuicyjne, wręcz pierwotne emocje u współczesnego melomana. Piękno nie potrzebuje instrukcji obsługi ani traktatów filozoficznych – ono broni się samo, bezpośrednio trafiając do ludzkiego serca.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Rozmawiając o Panu, nie sposób pominąć jeszcze jednego, niezwykle fascynującego wątku, który dla wielu, może być zaskoczeniem. Od wielu lat jest Pan przecież mocno i aktywnie związany z najatrakcyjniejszym turystycznie miejscem stolicy Dolnego Śląska – Wrocławskim Ogrodem Zoologicznym. Dzięki bliskiej współpracy z tą placówką, realnie przyczynił się Pan do odrestaurowania kilku pięknych obiektów zabytkowych, które dziś służą zwiedzającym. Jest Pan w środowisku powszechnie znany jako wielki miłośnik czystej, nieskażonej natury. W kontekście Pana filozofii uzdrawiania duszy poprzez sztukę, chciałbym zapytać: jakie znaczenie ma ten wyjątkowy park natury w Pana procesie twórczym? Czy ta namacalna bliskość fauny, flory oraz odnawianej przez Pana architektury stanowiła bezpośrednią inspirację do skomponowania tradycyjnych, pełnych spokoju melodii w operze „La Vita e Bella”?
Wiesław Małucha: ZOO Wrocław, a zwłaszcza tamtejszy świat fauny i flory, to dla mnie miejsce absolutnie mistyczne. W moim sercu i życiu te dwie sfery – miłość do czystej natury oraz pasja do architektury i muzyki – nieustannie się przenikają. Ten park to moja oaza, przestrzeń, w której potrafię się całkowicie wyciszyć po godzinach spędzonych przy fortepianie.
Uwielbiam tamtejsze spacery, ale moim szczególnym miejscem odosobnienia jest Afrykarium. Kiedy staje się przed tymi potężnymi akwenami i obserwuje hipnotyzujący, podwodny świat, ma się wrażenie, że czas nagle zwalnia swój bieg, a chaos współczesnej rzeczywistości zostaje za drzwiami. To właśnie w tym spowolnionym rytmie, podczas bliskiego kontaktu z naturą, do głowy wpadało mi najwięcej pomysłów melodycznych. Pod tym względem czuję głębokie pokrewieństwo z kompozytorami epoki romantyzmu, którzy – jak wiemy – w organicznym pięknie przyrody i w jej nieskażonym spokoju szukali czystej, muzycznej prawdy.
Jest jeszcze jeden, niezwykle istotny element tej układanki, o którym rzadko się mówi publicznie. Moje spojrzenie na tę kategorię sztuki muzycznej i ostateczny impuls do tak głębokiego wejścia w świat opery to w dużej mierze zasługa obecnego prezesa zarządu ZOO Wrocław. Jego ogromna, wręcz zaraźliwa pasja do opery mocno zwróciła moją uwagę. Zrozumiałem wtedy, że jeśli w miejscu tak mocno zakorzenionym w naturze, tętni tak wielka miłość do sztuki wysokiej, to klasyczna opera i czysta natura mówią dokładnie tym samym językiem – językiem harmonii, piękna i prawdy, której tak bardzo dzisiaj potrzebujemy. „La Vita e Bella” ma więc w sobie bardzo dużo z wrocławskiego ogrodu zoologicznego.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Kiedy złożymy w całość te wszystkie klocki – Pana dialog z dawnymi mistrzami, poszukiwanie kojącego spokoju, architekturę Dolnego Śląska i wreszcie te niezwykłe, romantyczne wręcz natchnienia czerpane prosto z natury we wrocławskim ZOO – wyłania się z tego niesamowicie spójny, unikalny obraz. To nie jest po prostu kolejna uniwersalna opera; to dzieło głęboko stąd, przesiąknięte tutejszym duchem. I to nasuwa mi jedno, kluczowe pytanie, którym chciałbym spiąć naszą rozmowę klamrą. W kuluarach coraz głośniej mówi się o stworzonej przez Pana koncepcji tak zwanej „Muzyki Wrocławskiej”. Skąd w ogóle wziął się w Pana głowie ten pomysł i czym to pojęcie jest dla Pana – jako kompozytora – w wymiarze artystycznym i osobistym? Czy „La Vita e Bella” to pierwsza oficjalna ambasadorka tego nowego, muzycznego nurtu?
Wiesław Małucha: Koncepcja „Muzyki Wrocławskiej” narodziła się z mojej głębokiej pasji do dźwięku i miłości do stolicy Dolnego Śląska. Kiedy w 2013 roku powołałem do życia Fundację Rozwoju Kultury we Wrocławiu, moim głównym celem było wspieranie i inspirowanie regionalnej twórczości, realizowanej na wyłączność dla naszego regionu i promującej go turystycznie. Chciałem po prostu podarować temu wspaniałemu miastu coś od siebie – oryginalną kulturę, która przyciągnie tu turystów-melomanów. W ten sposób, obok inicjatyw takich jak „Wrocławska Trasa Melomana” czy „Wrocław Stolicą Muzyki”, powstał ten projekt, aby dać miastu jego własny, autorski i niepowtarzalny głos.
Dla mnie osobiście „Muzyka Wrocławska” to tworzenie, promowanie i utrwalanie kulturalnego dziedzictwa Wrocławia poprzez dźwięki, które poruszają serca, pobudzają intelekt i przekraczają dotychczasowe granice gatunkowe. Głównym założeniem tego projektu jest stworzenie żywej, dźwiękowej wizytówki miasta, która stanie się synonimem wrocławskiej elegancji, otwartości i artystycznego profesjonalizmu. Dążymy w nim do promowania Wrocławia jako europejskiego centrum kultury wysokiej, budowania pomostu między klasycznym pięknem, a nowoczesną energią miasta, dostarczania unikalnych doznań koneserom oraz inspirowania młodych talentów.
Muzyka Wrocławska, to przede wszystkim koncerty fortepianowe, smyczkowe i symfonie, ale opera „La Vita e Bella” w mojej opinii powinna być naturalną i najważniejszą ambasadorką tego nurtu. Wierzę – i przekonuję się o tym podczas koncertów – że „Muzyka Wrocławska” w pełni zasługuje na miano kontynuatorki linii wielkich mistrzów przeszłości. Pokazuje ona, że Wrocław to unikalne miejsce na mapie świata, gdzie klasyczna tradycja harmonijnie współbrzmi z dynamizmem współczesności.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Ta dźwiękowa wizytówka Wrocławia brzmi doprawdy imponująco, a opera „La Vita e Bella” bez wątpimy wnosi nową, prestiżową jakość do kulturalnego dziedzictwa naszego regionu. Skoro poznaliśmy już Pana filozofię twórczą, źródła natchnienia i kulisy powstania tego nurtu, przejdźmy teraz do tego, co podczas premiery bezpośrednio poruszy serca widzów. Chciałbym zapytać o samą treść napisanego przez Pana po włosku libretta. O czym tak naprawdę opowiada opera „La Vita e Bella” i jaka historia kryje się za tym pięknym, wymownym tytułem?
Wiesław Małucha: „La Vita e Bella” to w warstwie fabularnej uniwersalna, głęboko poruszająca opowieść o skomplikowanych ludzkich losach. Opera opowiada o perypetiach kochanków, przeprowadzając widza przez pełen wachlarz skrajnych emocji: od wielkiej miłości, przez bolesną zdradę i paraliżującą rozpacz, aż po finalne przebaczenie. Cała ta historia nie skończyłaby się jednak dobrze, gdyby nie wsparcie prawdziwych przyjaciół, którzy są gotowi zrobić absolutnie wszystko, by dawne uczucie powróciło i by nie doszło do tragedii.
Strukturalnie zaplanowałem operę na dwa akty, z których każdy – zgodnie z najlepszą klasyczną tradycją – rozpoczyna się uwerturą.
Akt I jest niezwykle gęsty od emocji i pełen dramatyzmu związanego z odkryciem zdrady, co odzwierciedla burzliwy duet kochanków. Następnie przechodzimy w sferę wewnętrznych refleksji obojga bohaterów. W swoich ariach solowych mierzą się oni z poczuciem, że ich życie bezpowrotnie straciło sens i nie wiedzą, co mają dalej ze sobą począć. Wtedy jednak pojawia się cień nadziei. Do akcji wkraczają przyjaciele, których zaangażowanie i poświęcenie słyszymy w duetach (zrozpaczonego kochanka z przyjacielem oraz skrzywdzonej kochanki z przyjaciółką). Przyjaciele sami łączą siły w duecie, i postanawiają zorganizować przypadkowe spotkanie rozstanej pary. Choć w dramatycznym kwartecie kochanków i przyjaciół widzimy, że to spotkanie nie przynosi jeszcze oczekiwanych rezultatów, machina dobra zostaje wprawiona w ruch.
Akt II przynosi zmianę nastroju. Kochankowie w kolejnych dwóch ariach ponownie oddają się refleksjom, ale tym razem ich myśli biegną już wyraźnie w stronę nadziei i wybaczenia. Po serii ponownych spotkań w duetach z przyjaciółmi oraz duecie samych przyjaciół, dochodzi wreszcie do kluczowego, decydującego momentu całego dzieła. Kochankowie stają twarzą w twarz i w pięknym duecie następuje wyczekiwane przebaczenie oraz pojednanie. Całość zamyka wielka radość wyśpiewana w kwartecie, przechodząca w potężny kwartet finałowy kochanków i przyjaciół, niosący przesłanie tożsame z tytułem: że życie, mimo wszystkich swoich cieni, jednak jest piękne.
Jeśli chodzi o głosy, obsadziłem tę historię bardzo klasycznie: parę kochanków tworzą sopran i tenor, natomiast w role niezastąpionych przyjaciół wcielają się mezzosopran oraz bas. Orkiestra składa się z rozbudowanej, pełnej sekcji smyczkowej, instrumentów dętych, drewnianych i fortepianu do uwertur i dynamicznych duetów i kwartetów.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Ta struktura dramatyczna i emocjonalny ładunek, jaki zawarł Pan w libretcie, brzmią doprawdy poruszająco. Słuchając Pana opowieści, o tej muzyczno-teatralnej podróży, od zdrady do przebaczenia, nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z dziełem monumentalnym. To jednak stawia przed nami ostatnie, niezwykle odpowiedzialne pytanie. Aby te genialne kompozycje, potęga czystego ludzkiego głosu, uzdrawiająca harmonia oraz misja „Muzyki Wrocławskiej” mogły w pełni wybrzmieć i przynieść widzom ten kojący spokój, o którym Pan mówił – potrzeba wykonawców najwyższej próby. Kto w takim razie wykona tę operę, aby wszystko to, co Pan o niej powiedział, stało się na scenie rzeczywistością, jakiej Pan oczekuje?
Wiesław Małucha: Stawiając sobie za cel stworzenie dzieła, które od pierwszych taktów uwertury, aż po wielki finał utrzymuje najwyższy, światowy poziom muzyczny, skupiłem się przede wszystkim na doborze odpowiednich głosów. Zależało mi na artystach o głosach wyjątkowej szlachetności, miłych w odbiorze i całkowicie pozbawionych nadmiernego wibrata. Tylko przy takim założeniu każda aria, duet czy kwartet w „La Vita e Bella” może realnie konkurować z najlepszymi klasycznymi kompozycjami w historii opery.
Aby ta wizja stała się rzeczywistością, do głównych partii operowych zaprosiłem artystów absolutnie najwyższej próby. Partię mezzo-sopranu wykona Aleksandra Mominova – laureatka I nagrody prestiżowego Międzynarodowego Konkursu im. Stanisława Moniuszki w Polsce. Jako sopranistkę usłyszymy Katarzynę Czekanowską, zwyciężczynię International Vocal Competition w brytyjskim Cambridge. W rolę kochanka wcieli się znakomity tenor Valerij Zadorożny, na co dzień solista Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie, natomiast partię basową powierzyłem Pavlo Denysenko – soliście Teatru Opery i Baletu w Kijowie.
Nad całością wykonawczą i spójnością tego ogromnego przedsięwzięcia czuwa wybitna postać o niezwykłej wrażliwości muzycznej. Kierownictwo artystyczne nad realizacją tego wydarzenia objęła Anastasia Bouria – znakomita pianistka i kameralistka, pełniąca również funkcję dyrektora artystycznego Opery Dolnośląskiej. Jestem głęboko przekonany, że z tak wspaniałym zespołem mistrzów, „La Vita e Bella” zaoferuje melomanom dokładnie to, co im obiecałem – transcendentne piękno i niezapomniane emocje.
Koncerty Muzyki Klasycznej: Panie Wiesławie, z całego serca dziękuję za tak fascynujące i niezwykle szczegółowe wprowadzenie nas w świat Pana najnowszego dzieła. Pasja, z jaką opowiada Pan o muzyce, oraz tak mistrzowski dobór obsady nie pozostawiają wątpliwości, że czeka nas wydarzenie najwyższej światowej próby, które na stałe wpisze się w kulturalną tożsamość Dolnego Śląska. Na zakończenie naszej rozmowy muszę zadać to najważniejsze dla wszystkich widzów pytanie: kiedy i gdzie dokładnie odbędzie się premiera opery „La Vita e Bella” oraz gdzie i od kiedy melomani mogą zakupić bilety, aby osobiście doświadczyć tego niezwykłego spektaklu?
Wiesław Małucha: Ja również bardzo dziękuję za tę niezwykle inspirującą rozmowę i możliwość opowiedzenia o moim najnowszym dziele.
Na premierowe spotkanie z operą „La Vita e Bella” zapraszam Państwa już 24 lipca 2026 roku, o godzinie 19:00. Na miejsce tej wyjątkowej inauguracji wybraliśmy przestrzeń absolutnie magiczną – zabytkową Salę Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego. To barokowe wnętrze, słynące ze swojej unikalnej akustyki oraz majestatycznego sacrum, będzie idealnym dopełnieniem dla naszej klasycznej muzyki i pozwoli Państwu w pełni doświadczyć owego kojącego spokoju oraz oderwania od codzienności.
Bilety na to prestiżowe wydarzenie można nabyć drogą internetową na oficjalnej stronie projektu: www.muzykawroclawska.info. Dla tych z Państwa, którzy preferują tradycyjne formy zakupu, wejściówki będą dostępne również na miejscu bezpośrednio przed koncertem – w kasie Oratorium Marianum, w godzinach od 18:00 do 19:00.
Pragnę również dodać, że z myślą o dziennikarzach i krytykach muzycznych, nasza fundacja uruchomiła specjalne centrum kontaktu. Wszelkie zapytania ze strony mediów oraz prośby o akredytacje prasowe prosimy kierować pod numer telefonu 691 704 119 lub drogą elektroniczną na adres e-mail: fundacja@frk.wroclaw.pl.
Gorąco zapraszam wszystkich melomanów do wspólnego przeżywania tych niezapomnianych, wrocławskich chwil z muzyką wysoką. Pozwólmy się razem zaczarować i udowodnijmy, że życie jednak jest piękne!
Dziękuję za rozmowę